niedziela, 13 marca 2016

Szkolenie z TCCC.


Cześć! 


Wiem! Post miał się pojawić już daaawno, niestety nie miałam czasu ani weny nic napisać. W końcu się zebrałam, więc piszę!

W sobotę 27 lutego już o 9 rano rozpoczęły się zajęcia z TCCC, czyli w wielkim polskim skrócie, ratownictwo medyczne na polu walki. Najpierw mieliśmy 3 h teoretyki a potem 3 h pozoracji. Zajęcia prowadził Kuba Zagajewski z 8 Rangers, strasznie sympatyczny człowiek. ;) 

Zajęcia zaczęliśmy od tego, że musieliśmy się najpierw dowiedzieć dlaczego powstało coś takiego jak TCCC, i na jakiej zasadzie to funkcjonuje. Uczyliśmy się jak przede wszystkim myśleć, gdy kolega lub my sami będziemy potrzebowali pomocy, jakie czynności należy najpierw wykonać, aby było bezpiecznie i nie ucierpiała kolejna z osób. Jednym z ćwiczeń jest oczywiście zakładanie stazy; na rękę, na nogę, na swoją, na kumpla oraz leczenie odmy opłucnej (nie, nie kłuliśmy nikogo igłą). Po 20 minutowej przerwie, zaczęliśmy pozoracje, czyli tzw. symulacje w razie gdyby ktoś został ranny na akcji, patrolu, czy przy wymianie ognia. Sytuacje były różne i każda wymagała od nas innych umiejętności. 

Miałam przyjemność być pozorantką do charakteryzacji. Jak widać na poniższym zdjęciu, rana od postrzału, muśnięcie dosłownie po szyji. Tak, to jest ciasto i sztuczna krew! Świetnie się bawiłam! :) Dzięki ;) 

Do następnego! 
Kapral kadet, kandydatka do Związku Strzeleckiego Paulina. 







1 komentarz: